poniedziałek, 22 września 2014

Spaghetti z wędzonym sumem, rukolą, chili i limonką

Po moich ostatnich wpisach można wysnuć wniosek, że większość produktów, których używam w kuchni, kupuję w hipermarketach i dyskontach. I tak właśnie jest, bo w warzywa, owoce, zboża czy bakalie najczęściej zaopatruję się właśnie w takich miejscach, głównie ze względu na ich świeżość i różnorodność. Są też jednak takie produkty, jak mięsa, wędliny i ryby, które staram się kupować w małych, lokalnych sklepach - paradoksalnie z tych samych powodów. Tego typu wybór jest podyktowany przede wszystkim kilkoma złymi doświadczeniami z przeszłości, kiedy kupione w supermarkecie mięso czy ryba w domu okazały się nie do końca świeże. Ale w wielu przypadkach to również, a może przede wszystkim, kwestia niezwykłego asortymentu na ogół bardzo niepozornych sklepów.

Tak jest w przypadku małej budki, w której od kilku lat kupuję ryby. Często można w niej dostać prawdziwe cuda i to na dodatek w całkiem rozsądnej cenie. To tam, od czasu do czasu, kupuję świeżą i wędzoną polędwicę z tuńczyka, polędwicę z łososia, wędzone halibuty, karmazyny czy szprotki. Ale od pewnego czasu absolutnym hitem u mnie w domu jest sum wędzony w dymie z drzewa wiśni. Już sam opis brzmi smakowicie, a ryba smakuje jeszcze lepiej! Dlatego, kiedy tylko trafia się okazja, co najmniej jedna sztuka trafia na nasz stół.

Sum zazwyczaj jest u nas gwiazdą piątkowej lub sobotniej kolacji. Tym razem jednak trafił się spory okaz, którego część można było wykorzystać w nieco odmienny sposób i użyć do przygotowania obiadu. W takim układzie pierwszą myślą była włoska pasta z wędzoną rybą. A ponieważ w lodówce (jak zawsze) miałem trochę rukoli i limonkę, a na półce stało opakowanie z suszonymi papryczkami chili, wszystko w jednej chwili ułożyło się w całość.

To danie jak najbardziej ekspresowe, którego przygotowanie zajmuje tyle, co ugotowanie makaronu. Nie trzeba koniecznie używać wędzonego suma, bo zdaję sobie sprawę, że nie wszędzie można go dostać. Możecie go zastąpić wędzonym pstrągiem, łososiem albo inną wędzoną rybą, na którą będziecie mieli ochotę. Podobnie ma się rzecz z limonką - użyłem jej, bo nie miałem w domu cytryn (zresztą ostatnio, ze względu na cenę, to nie jest dobry czas na kupowanie akurat tych cytrusów), ale równie dobrze możecie użyć właśnie cytryny albo grejpfruta czy pomarańczy.



Składniki (dla 2 osób):

200 g pełnoziarnistego spaghetti
150 g wędzonego suma
2 małe suszone papryczki chili
1 limonka
2 duże ząbki czosnku
1 garść rukoli
1/2 pęczka zielonej pietruszki
3 łyżki oliwy extra vergine
sól i pieprz

Przygotowanie:

W osolonej wodzie w garnku gotujemy makaron według instrukcji na opakowaniu. W miseczce mieszamy ze sobą oliwę, sok i startą skórkę z limonki, drobno posiekany czosnek i pokruszone papryczki chili. Rybę pozbawiamy ości i kroimy na małe kawałki. Rukolę i pietrzuszkę płuczemy, a następnie siekamy nie za drobno.

Po ugotowaniu odcedzamy makaron i mieszamy w garnku z sosem na bazie oliwy i limonki. Dodajemy suma oraz rukolę i pietruszkę. Mieszamy, doprawiamy do smaku solą i świeżo zmielonym pieprzem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz